Przejdź do treści
Strona główna » Blog » dygresja » Dygresja: ulało mi się

Dygresja: ulało mi się

Czasem myślę, że gdybym był super-bohaterem to byłbym Człowiekiem-Dygresją. Mam tak silną potrzebę omawiania dogłębnie wszystkiego co akurat przyjdzie mi do głowy, że często już w środku wypowiedzi zapominam o czym w zasadzie mówiłem. Pewnie dlatego wolę dla Was pisać niż nagrywać filmiki. Z pewnością te drugie znalazłyby dużo szerszy odbiór, ale jest jak jest:P. Dzisiejszy felieton, to w całości dygresja. Zrodziła mi się ona podczas pisania bardzo ważnego tekstu, jaki – mam nadzieję – wkrótce Wam opublikuję. Dziś będzie to niemal w 100% off-top – wybaczcie – ale po prostu ulało mi się.

Upadek

Dziennikarstwo w Polsce – i nie tylko zresztą – już dawno sięgnęło dna. Od paru lat już okopuje się w coraz bardziej imponującej warstwie mułu. Najbardziej wkurza mnie, że większość tekstów pisana jest tylko po to, by ludzie oglądali reklamy na danych stronach. Click-bajtowe nagłówki – nie mające często nic wspólnego z treścią „artykułu” – kreują opinie i światopogląd ludzi zbyt leniwych, żeby chociaż zajrzeć do tekstu. Tekstu, który i tak potem chętnie skomentują. Nie o tym dziś jednak. W tym felietonie ulało mi się przez żenujące lenistwo ludzi nazywających się – chętnie – dziennikarzami.

Mój Tata był Dziennikarzem (celowo przez duże D). Jego życie prawie w całości składało się z pracy. Nawet w domu, w czasie wolnym oglądał wszelkie możliwe programy, czy też czytał artykuły u konkurencji. Do każdego tekstu rzetelnie się przygotowywał, po to być mieć BAZĘ do tego, by nikt nie mógł mu zarzucić, że pisze bzdury. Nawet na emeryturze chciał być zawsze na bieżąco. Teraz zdrowie już mu na to nie pozwala. Podejrzewam, że to jedna z największych bolączek jego obecnej egzystencji.

Obecne pokolenie – wychowane w dobie internetu – nie ma potrzeby prowadzenia rzetelnego researchu do swoich wypocin. Przeczytają coś tam co im Google podpowie i piszą te swoje artykuły parafrazując (w najlepszym wypadku) to co na szybko gdzieś znaleźli. Często zresztą bez skrępowania lecą z ukochanymi skrótami klawiszowymi CTRL+C, CTRL+V. Wystarczy, że jeden gość napisze jakąś bzdurę i jeśli będzie się dobrze klikała, zaraz powstanie cała seria tekstów opartych na nim i niczym viral rozejdzie się po sieci. Ba! Czasem nawet przedrze się tam gdzie powinna pracować elita dziennikarstwa, czyli programów informacyjnych w telewizji.

Psia sprawa

Kilka lat temu był taki fake-news viral, który królował we wszelkiej maści mediach. Było tak: władze wprowadziły przepisy, które w dużej mierze sprowadzały się do zaostrzenia kar dla właścicieli, w razie gdyby jakiś pies coś nawywijał.

Tak się złożyło, że już pierwszy tekst na ten temat zawierał bzdurę. Wykreował fakt, który nie miał ŻADNEGO umocowania we wprowadzonych właśnie przepisach. Otóż obwieścił on wszem i wobec, że od teraz wszystkie psy w Polsce muszą wychodzić na spacery na smyczy i w kagańcu. W innym wypadku właścicielowi miał się należeć mandat. Oczywiście nic takiego nie zostało uchwalone. To, w jaki sposób należy zabezpieczyć psa podczas spaceru zależy od władz lokalnych. W Warszawie na przykład, psy – co do zasady – nie tylko nie muszą mieć kagańca, mogą nawet latać bez smyczy. Oczywiście mają takie prawo, jeśli są odwoływalne przez właściciela. Pseudo-dziennikarz napisał jednak co napisał i później przestrzeń publiczną zalewały artykuły i newsy w TV powtarzające tę jego ordynarną nieprawdę.

Kilka tygodni minęło zanim dziennikarze uwierzyli PRAWNIKOM dementującym te bzdury.

Ok ale co to ma wspólnego z food delivery?

No niestety także i my ostatnio jesteśmy wprowadzani w błąd w dość jednak istotnej dla nas sprawie. Otóż przez pół roku od wejścia w życie Dyrektywy w sprawie pracy platformowej, nikt z osób nazywających siebie dziennikarzami nie zauważył, że ostateczna wersja dokumentu zasadniczo się różni od tego, co było opisywane jeszcze kilka miesięcy przed jej wprowadzeniem. W efekcie różni się ona też od tego co opisują obecnie! Kolejne teksty jakie pojawiały się na temat Dyrektywy powielały wersję, w której najważniejszym narzędziem przepisów maiły być opisane w niej kryteria, na podstawie których sąd określałby, czy dany – na przykład – kurier jest pracownikiem platformy, czy też nie.

No cóż ja się wychowałem w czasach, w których nie mieliśmy jeszcze dostępu do internetu. Mimo że jestem tylko blogerem, kiedy pojawiła się potrzeba poważniejszej wypowiedzi na temat tej Dyrektywy – po prostu ją przeczytałem. Trudno mi opisać w jakim byłem szoku, gdy w całej treści uchwalonego dokumentu KRYTERIÓW NIE ZNALAZŁEM. Zniknęły, wyparowały – tak jak kiedyś „lub czasopisma” 😀

Koniec dygresji

OK wyszło ponad stronę, to tylko mnie utwierdza, że ten zaskakujący – także mnie samego – manewr ze zrobienia z dygresji osobnego tekstu był trafiony. Mam nadzieję, że niedługo znajdę czas aby opisać Wam treść całej dyrektywy. Bez wątpienia jest bardzo ciekawa. Mimo, ze jest„wykastrowana” nieco przez brak kryteriów, to celnie identyfikuje problemy związane z nowoczesnymi formami zatrudnienia. W jasny sposób też określa oczekiwania Komisji Europejskiej co do kierunku w jakim Państwa członkowskie powinny dostosować prawo.

Z tego miejsca chciałbym się też trochę wytłumaczyć. Zauważyliście na pewno, że stałem się zdecydowanie mniej aktywny na blogu. Faktycznie nie mam za bardzo czasu na pisanie dłuższych tekstów. Wynika to głównie z tego, że obecnie wcześniej wychodzę do pracy. Dawniej to właśnie rankami (przed pierwszymi kursami) przelewałem swoje myśli na kompa. Mam poczucie winy i postanowienie poprawy :P. Z drugiej strony nie jest przecież tak, że nic nie robię. Jak się przyjrzycie – raporty z delivery, jakie publikuje na moim Facebooku, są obecnie znacznie dłuższe niż dawniej. Część rzeczy, które kiedyś opisywałbym szczegółowo na blogu, wolę po prostu opisać w skrócie na FB. Archiwum raportów znajdziecie w dziale newsy na stronie.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli moje teksty pomogły Ci, albo po prostu uważasz je za wartościowe, możesz wesprzeć mnie za pomocą powyższego guzika:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *