Czy czas już się zawijać?
Nieco ponad 4 lata temu napisałem swój pierwszy felieton na tego bloga. Wyjaśniałem w nim dlaczego zarobki kurierów są tak bardzo uzależnione od pory roku. W międzyczasie po wprowadzeniu dynamicznych stawek, czy mnożników na poszczególnych appkach, sytuacja jeszcze bardziej pogorszyła się. Pogoda determinuje to, czy da się jako kurier coś zarobić, czy też nie. Co więcej, dzieje się tak na tu i teraz. Nie jest to już kwestia pory roku. Stawki nie są planowane z tygodniowym wyprzedzeniem jak kiedyś, nawet nie z dniowym. Platformy mogą sobie do ostatniej chwili poczekać, czy deszcz faktycznie spadnie, czy nie i wtedy decydować o ewentualnym zwiększeniu stawek. BA! W tej chwili nawet nie muszą na prognozy pogody zwracać uwagi, bo stawki wynikają z aktualnego zapotrzebowania na nasze usługi. Może się więc okazać, że mimo deszczu będzie wystarczająco dużo chętnych (lub zdesperowanych), aby dalej dostarczać za drobne.
Szalona rekrutacja
A nasze (moje i Twoje) usługi są coraz mniej potrzebne. Aplikacje offslotowe przyjęły strategię „od przybytku głowa nie boli” i prowadzą za pomocą partnerów niezwykle aktywną rekrutację. Od kilku tygodni byłem bombardowany przez partnerów (byłego i obecnego) zachętą do zakładnia konta na Uberze, lub Wolcie. Na przełomie lutego i marca na grupach kurierskich roiło się od pytań osób chcących zacząć pracę jako dostawca, lub nowych kurierów. Tu nikt już nie myśli o tym, żebyśmy jakkolwiek sensownie zarobili. Jedni zrezygnują, zatrudni się innych – proste. Dość niespodziewanie ostatnio szansy w delivery szukają coraz częściej Polacy. Szczególnie rzuca się też w oczy wzrost liczby kobiet z dostawczymi plecakami. Aplikacje miały kurierów pod dostatkiem, czego z pewnością nie można było powiedzieć o liczbie przypadających na nas zamówień.
Respirator
To nie jest tak, że odkryłem teraz Amerykę. Stwierdzenie, że nasz czas w tej branży już się skończył, wypowiedziałem w relacji na swoim „FB” już w styczniu zeszłego roku. Wtedy sytuacje uratował nam hurraoptymizm decyzyjnych pracowników Wolta. Oni – po uzyskaniu dodatkowych środków na płace kurierów – przepalili zapas pieniędzy przewidziany na cały rok, w czasie o blisko połowę krótszym. Wolt próbował zmienić obecny układ na linii kurierzy-platforma off slotowa. Ograniczono liczbę dostawców, zapłacono im przyzwoicie, a jednocześnie zwiększono wymagania w stosunku do nich. To uproszczenie – szerzej ten temat opisałem w dwóch artykułach: nr1, nr2. Te plany wzięły w łeb, bo pieniądze od DoorDash skończyły się jeszcze przed czasem, w którym były najbardziej potrzebne. Nie dziwi więc, że w tym roku dodatkowe środki nie znalazły się. Woltowi pozostała już tylko stara metoda aktywowania bez ograniczeń.
Późna jesień była w minionym roku marna, ale jesień to jesień i zawsze da się coś tam zarobić. Potem – na początku roku – do kroplówki w dużej części Polski podłączyła nas najsroższa zima od lat. W styczniu i przez większość lutego nie mogłem na zarobki narzekać. Jednocześnie wiedziałem, że kiedy tylko mrozy odpuszczą nie będzie zbyt wielu argumentów, żeby liczyć na akceptowalny chociażby zarobek. Takie prognozy uwiarygodniały się, gdy czytało się narzekania z kolegów z zachodniej części kraju, gdzie pogoda była zdecydowanie mniej zimowa niż w Warszawie.
Zarabiamy mniej niż 3 czy 4 lata temu!
Wykorzystując moje stare tabelki przeanalizowałem stawki na Wolt, które dostajemy teraz. Spisałem 20 kursów pod rząd, które były ostatnimi zrobionymi w momencie pisania tej części tekstu. Wyliczyłem ile Wolt zapłaciłby za nie na początku kwietnia 2023 roku. Uwzględniłem tu godzinę o jakiej dany kurs był wykonywany, bo wtedy miało to wpływ na stawkę. Wynik mówi sam za siebie. W tym roku zarobiłem za 259,55zł, TRZY LATA TEMU wyszłoby 266,72!!! Pójdźmy dalej 4 lata temu system na Wolt był zupełnie inny. Większość kwoty stanowiła stawka bazowa. Na początku kwietnia kwota rowerowa wynosiła zapewne około 13zł, do tego dochodziła kilometrówka (w linii prostej od początku drugiego kilometra trasy od restauracji do klienta). Nawet jeśli nie policzymy kilometrówki, opłata za 20 kursów z samej bazy wynosiłaby 260zł!
Czarno na białym widać, że w Wolt zarabiamy obecnie mniej niż trzy czy cztery lata temu! A to jeszcze nie koniec. Kursy liczone były dla dostaw rowerowych. Sęk w tym, że dawniej Wolt płacił kurierom rowerowym najgorzej, a teraz jest odwrotnie. Płaci za taki sposób dostawy najlepiej (w przeliczeniu na kilometr). Stawki na skuter i samochód są jeszcze gorsze. Dodajmy jeszcze do tego, że dawniej bonusy na Wolt były trudne, ale jednak realne do zrobienia, a obecnie są takie raczej w stylu Mission Impossible.
Wybrałem Wolt, bo najłatwiej było mi wyliczyć różnice. Stawki na Uber Eats, czy Bolt Food są po uśrednieniu – być może – nieco lepsze. Zasadniczo jednak, z pewnością nie zmieniają tezy o tym, że zarabiamy obecnie nieco gorzej niż 3 a nawet 4 lata temu. Jaka była inflacja w Polsce przez ten czas? O ile więcej płacimy teraz w Warszawie na przykład za mieszkanie? W 2022 roku minimalna stawka godzinowa na zleceniu wynosiła 19,70zł, a w 2023 roku 22,80. Obecnie kwota ta wynosi 31,40zł!!! Te dane mówią wszystko o naszej obecnej sytuacji.
Gdzie szukać nadziei?
Po pięciu latach na offslotowym delivery, nie bardzo uśmiecha mi się, żeby wrócić na etat. Dostarczanie jedzenia to jednak moja praca a nie wolontariat i w momencie, w którym nie będę w stanie zarobić potrzebnej mi kwoty, zmiany będą konieczne. A moment ten wydaje się czekać tuż za rogiem. Na razie okopuję się jeszcze na stanowisku – odkurzam aplikacje, których używanie na dłuższy czas odrzuciłem. Szukam też nowych strategii jazdy. Z wielką przykrością wracam do swobodnego multiappingu. W głębi duszy oczywiście wypatruję też jakiś symptomów zwiastujących, że tę – zdaje się – nieuniknioną decyzję uda mi się znów odsunąć w czasie.
Naiwne życzenia
Zastanówmy się więc gdzie możemy wypatrywać nadziei na to, że nie spadniemy w tę wieszczoną tu przeze mnie przepaść. W pierwszej kolejności na myśl z pewnością przychodzą kwestie, które uratowały mi poprzedni rok. Czy któraś z platform postanowi – jak Wolt w zeszłym roku – podjąć jakąś próbę walki z konkurencją za pomocą lepszych stawek dla kurierów? Wolt raczej na pewno już nie. Ich szefostwo nie może być zadowolone z finalnego efektu zeszłorocznego eksperymentu. Może więc inna platforma? Pewnie naiwnym byłoby na to liczyć. Z drugiej strony, kto spodziewał się takiego ruchu po niebieskiej platformie w roku ubiegłym.
Jeśli się głębiej zastanowić, ten eksperyment był nieudany tylko i wyłącznie przez to, że osoby wydające ekstra-kasę od DoorDasha, kompletnie nie trafiły z wymierzeniem swoich sił na zamiary. Po prostu wydali pieniądze za szybko. Jestem jednak przekonany, że w tych pierwszych miesiącach po podwyżce, statystyki takie jak liczba zamówień, średnie czasy dostaw, zadowolenie klientów, jak i kurierów drastycznie się poprawiły. Na własnym przykładzie widziałem, jak dobre stawki i rosnąca z czasem liczba zamówień sprawiły, że na jakiś czas Wolt stał się zdecydowanie appką mojego pierwszego wyboru. Całkowicie też – dzięki temu – zrezygnowałem z multiappingu.
Jeszcze bardziej naiwne jest liczenie, że skoro mieliśmy w tym roku – zupełnie nieoczekiwanie – mroźną zimę, to może i ciepłe miesiące zaskoczą nas pogodowo. Zamiast tradycyjnej – ostatnio – suszy, czekałaby nas deszczowe wiosna i lato. Nawet gdyby tak się stało, to wciąż byłoby to życie na krawędzi z dnia na dzień. Ten słoneczny okres prędzej czy później by nadszedł, a wtedy wszystko wróciłoby do punktu wyjścia.
Dyrektywa
Kiedy pisząc ten fragment tekstu, zorientowałem się, że będzie on dłuższy niż cała jego reszta, postanowiłem podzielić go na dwa oddzielne artykuły. W związku w tym miejscu daję Wam tylko ultra skrót. Cały tekst, o tym czego spodziewam się po polskich przepisach w sprawie pracy platformowej i czego bym sobie życzył, opublikuję Wam na dniach. Większość już jest napisana.
Władze krajowe mają coraz mniej czasu na uchwalenie przepisów wynikających z Dyrektywy KE na temat pracy platformowej. Zostało już niespełna 8 miesięcy. Na chwilę obecną wiemy wciąż bardzo niewiele o tym, czego się można w tej sprawie spodziewać. Osobiście nie spodziewam się tak wielkiej rewolucji jaka wieszczona była w mediach. Nie wykluczam jednak, że w pewnych kwestiach dojdzie jednak do istotnych zmian. Jeśli ktoś może oczekiwać możliwości występowania o uznanie stosunku pracy, to raczej tylko kurierzy Pyszne.pl, a i to nie jest pewne. Największą zmianą odnośnie kurierów off-slotowych natomiast będzie zapewne rozprawienie się rozliczaniem zarobków za pomocą Umowy Najmu.
Myślę, że większość kurierów zastanawia się jednak, jak to realnie wpłynie na pieniądze, które będą zarabiać już od przyszłego roku. Ile zostanie im na rękę? Tu stoję na stanowisku, że zapewne nie zmieni się za wiele, a jeśli zmieni to tylko na chwilę.
Imigranci
Nie jest tajemnicą, że imigranci stanowią największą grupę wśród dostawców jedzenia. To jak wielki wpływ na nasze zarobki ma dostęp do tej siły roboczej, uwidoczniło się przy okazji afery wizowej. Kiedy afera wybuchła i PiS starając się jeszcze ratować nadchodzące wybory, zablokował hurtowe wydawanie (sprzedawanie) wiz do naszego kraju, wówczas przez ładnych parę miesięcy platformy zmuszone były do intensywnej walki o nasze usługi. Na większości platform zarabialiśmy bardzo dobrze. Kiedy kilka miesięcy po wyborach sytuacja się ustabilizowała, platformy znów mogły liczyć na swobodny dopływ siły roboczej z krajów trzeciego świata.
Partner czy mafia?
W ostatnich miesiącach gęstnieje atmosfera wokół kierowców przewozu osób. Pojawiły się informacje o tym, że wokół tej branży zaczynają się tworzyć mafijne struktury związane z imigrantami z krajów głównie byłego Związku Radzieckiego. Najczęściej mówi się o Gruzinach, ale niedawno głośny był na przykład przypadek brutalnego pobicia jednego Uzbeka przez jego rodaków z przewozu osób. Bez wątpienia też Państwo i Policja nie lekceważą tego tematu. Kilka już razy czytałem artykuły o rozbiciu zorganizowanych grup przestępczych, które zajmowały się między innymi fałszowaniem dokumentów dla nielegalnych imigrantów. Czytając te artykuły brakowało mi w nich nasuwającego się samego przez się sformułowania – Partnerzy Flotowi. Nie jest tajemnicą, że większość imigrantów zatrudniania jest przez oddzielnych Partnerów. Owszem obcokrajowcy mogą korzystać ze znanych nam wszystkich firm, ale muszą być w Polsce legalnie. Ci którzy już nie są, korzystają z „dedykowanych partnerów”.
Nie mam wątpliwości, że na miejsce rozbitych grup powstają nowe, ale jakaś płynność pracy na platformach zostaje zakłócona. Mimo, że – póki co – policja skupia się na kierowcach przewozów, to zawirowania u takich partnerów wpływają też zapewne na dostęp do pracy kurierów. Dzieje się tak mimo, że Ci są zapewne w tym systemie raczej ofiarami tych grup.
Czy imigrantów jest mniej?
W ostatnich latach kilkukrotnie dzieliłem się z Wami obserwacją, że na ulicach pojawiają się tłumy nowych kurierów z krajów trzeciego świata. Pojawiali się hurtowo okupując głównie centra handlowe. Działo się tak i pod koniec rządów PiS (do afery wizowej) i na początku rządów KO (kilka miesięcy po wyborach). Ostatnio jednak coraz rzadziej widuję takie grupki. Imigranci których spotykam w swojej okolicy ostatnimi czasy, to jednak głównie wciąż te same – będące tu już całkiem długo – twarze. Ewidentnie zauważam też, że stosunek białych kurierów w Warszawie, do tych o innych kolorach skóry, znacząco zwiększa się w ostatnich tygodniach (Oczywiście wciąż jeszcze stanowimy mniejszość). Możliwe więc, że kurek z wizami znów został nieco przykręcony. Można liczyć, że im bliżej będzie wyborów parlamentarnych, tym bardziej ten strumień będzie się zawężał.
Kto by chciał jeździć za takie pieniądze?
Obstawiam, że ta intensywna kampania rekrutacyjna z końca zimy wynikała właśnie z tego powodu. Skoro znów jest nieco trudniej o imigrantów, trzeba było szerzej stargetować kampanię rekrutacyjną na Polaków. Sęk w tym, że oprócz niespotykanej dotąd liczby postów na temat „jak zacząć pracę w delivery?”, równie często zaczęły się pojawiać wpisy z pytaniami, „czy te żałosne zarobki są normalne w tym zawodzie?”.
Jedną sprawą jest skutecznie namówić kogoś do spróbowania sił w branży food delivery, a zupełnie inną jest zatrzymać go w niej dłużej, niż do pierwszego rozliczenia. Platformy zdają się tego nie dostrzegać. W sumie nie dziwne. Algorytmy czy tam AI – jak zwał tak zwał – są w stanie skutecznie znaleźć kuriera za najniższą możliwą stawkę. Dla nich kurierzy to tylko kropki na mapie. Nie są jednak w stanie przewidzieć kiedy dana kropka „obrazi się” i zniknie z mapy, a docelowo nawet z systemu.
Może się więc zdarzyć, że ta krótkowzroczna i drenująca szeregi potencjalnych dostawców strategia Platform…..
Bla Bla Bla….
Praca dostawcy jedzenia jest uzależniająca. Jeśli się w to wkręcisz, złapiesz tego bakcyla, to będziesz się trzymał tego pazurami, nawet jeśli nic już za tym nie będzie przemawiać. Sam już zacząłem wierzyć w to wszystko co powyżej napisałem. Przez chwilę nabrałem wiary, że już wkrótce rzeczywiście znów będziemy mogli w miarę sensownie zarabiać na off-slocie. Nie, nie będziemy. Do później jesieni prawie na pewno. Później? Wszystko zależy od pogody w zimnym okresie i ewentualnie zmian przepisów wynikających z dyrektywy.
Jeśli moje teksty pomogły Ci, albo po prostu uważasz je za wartościowe, możesz wesprzeć mnie za pomocą powyższego guzika:)
Właśnie wracam do jeżdżenia we Wrocławiu, ale tylko jako dodatek do etatu i na rowerze.