1. Umowy zlecenie w Glovo stały się faktem
To co zapowiadałem w poprzednim raporcie, czyli zmiana sposobu rozliczeń kurierów Glovo, stało się faktem. Rzeczywiście od kilku już dni umowy najmu na tej platformie nie są stosowane. W praktyce Glovo zwiększyło stawki o 30% i ta kwota ma zrekompensować kurierom i partnerom wyższe koszty zatrudnienia. W praktyce dostałem wczoraj od kolegi kilka screenów i stawki za poszczególne kursy były mało przekonujące. Z drugiej strony całościowo wyszło mu prawie 60zł/h brutto. Osobiście nie należałem do osób, które rozdzierały by szaty za umową najmu. Od zawsze była ona dla mnie zwykłym wałkiem. Spodziewałem się też, że po ewentualnym odgórnym uwaleniem tego sposobu rozliczania, platformy będą po prostu musiały zwiększyć stawki. Przykład Glovo zdaje się to potwierdzać. Oczywiście, jednocześnie nie mam wątpliwości, że podwyżka jaką teraz dało Glovo jest raczej zawyżona i – raczej prędzej niż później – „rynek” sam te stawki obniży.
Przy okazji zmiany jaką wprowadziło Glovo docierają do nas informacje, że podobny krok szykują Wolt i Uber Eats – w obu przypadkach pojawia się tu wstępnie data 1 września.
2. Spore zmiany także w Uberze
Zmiany dotyczące zatrudniania w Uber Eats zaczęły się już w kwietniu. Wtedy to Uber wprowadził wymóg wgrywania dokumentu potwierdzającego prawo do pracy w Polsce. Dokumenty takie od 1.04 musiały wgrywać osoby zakładające nowe konta na Uberze. Od wczoraj natomiast obowiązek ten zaczął dotyczyć także tych kurierów, którzy mieli już konta wcześniej. Dodatkowo prawie każdy kurier musiał wgrać umowę zlecenie z Partnerem.
Ci z Was, którzy śledzą mojego facebooka, wiedzą że miałem z tym tematem spore problemy. Otóż aplikacja upominała mnie już od tygodnia, żebym wgrał taki dokument, a ja przecież wgrać go nie mogę, bo mam umowę B2B z Uberem. Postanowiłem załatwić tę sprawę zawczasu skontaktowałem się z Supportem i uzyskałem zapewnienie, że rzeczywiście nic nie muszę robić. Niestety wczoraj okazało się, że nic z tych rzeczy i konto mam zablokowane. Co gorsza nie miałem nawet jak się dowiedzieć jak sprawę naprawić. Winny temu był Bot obsługujący dział wsparcia Uber Eats. Otóż z jednej strony blokował mi możliwość wysyłania wiadomości, do konsultanta z którym rozmawiałem wcześniej, gdyż ten zamknął czat. Z drugiej natomiast blokował wszelkie nowe zapytania w tej sprawie, argumentując, że pisałem już o tym wcześniej i mam wrócić do tego pierwotnego wpisu…
Istny Paragraf 22 – jeśli ktoś podobnie jak ja jest fanem książki Josepha Hellera, to będzie wiedział o czym mówię. Reszcie polecam lekturę książki o tym tytule. To zdecydowanie jedna z moich ulubionych pozycji jeśli chodzi o literaturę 🙂
Wgranie CEiDG pomogło tylko na chwilę
Ostatecznie kolega podrzucił mi kilka pomysłów. Jeden z nich wydał mi się taki „w stylu Ubera”. Spróbowałem więc szczęścia i wgrałem w miejsce umowy zlecenia wpis do CEiDG – zadziałało. Na koniec dnia odezwał się do mnie na maila „blogowego” ktoś z firmy i zaproponował pomoc w tej sprawie – no ale ta już nie była potrzebna.
Edit: Niestety w polu z tym dokumentem pojawiło mi się, że mam wrzucić co innego. Mi konto póki co jeszcze działa, ale wiem, że innym kolegom w podobnej sytuacji już nie. Sprawa jest rozwojowa. Zapewne będzie o czym pisać w następnym raporcie.
Te zmiany ewidentnie zwiększają liczbę zamówień.
Mimo, że – szczerze mówiąc – nie spodziewałem się większych efektów, gdy Uber zapowiedział te zmiany, to jednak musze przyznać, że rzeczywiście musieli zdecydowanie ukrócić proceder nielegalnej pracy dla tej platformy. W czerwcu – pierwszy chyba raz w mojej ponad pięcioletniej przygodzie z Uber Eats – miałem zdecydowanie więcej zamówień niż w marcu. Wczorajsze zamieszanie dotyczyło zapewne ogromnej grupy ludzi, bo zamówienia wpadały jedno po drugim. Dziś już może nieco mniej, ale wciąż miałem prawie ciągłość. Ponadto Uber dał po raz pierwszy od dawna quest w Warszawie. za 30 kursów zrobionych do piątkowego popołudnia można dostać 40zł bonusu. Każda dodatkowa dycha daje ekstra kilkanaście złotych.
3. skandaliczny screen z Wolta
Dostałem na messengerze skandaliczny screen zamówienia z Wolta. BYło to jedno z tych zamówień, w których nie mogła się wgrać kwota za zamówienie. Otóż pojawił się tam wielki czerwony pasek mówiący, że ofertę tę widzi więcej kurierów!!!! Mamy za jednym razem dwa skandaliczne tematy. Po pierwsze Wolt w końcu oficjalnie przyznaje, że wysyła zamówienie do kilku kurierów jednocześnie. Po drugie natomiast, okazuje się, że tego typu zamówienia nie są po prostu błędem z załadowaniem się stawki. Skoro mają swój oddzielny ekran, oznacza to po prostu, że Wolt celowo niektóre zamówienia wysyła bez podania kurierowi ceny!
4. Wolt sprawdza ceny w restauracjach
i płaci za to kurierom 🙂 W ostatnich dniach pojawiało się przy odbiorze zamówienia dodatkowe okienko, w którym mogliśmy wgrać zrobione w restauracji menu i otrzymać za to dodatkowe 2zł. Zapewne wynika to z tego, że nie jest chyba żadną tajemnicą, że wiele restauracji postanowiło przerzucić koszt marży jaką pobierają platformy na klientów i podnoszą po prostu ceny w aplikacji o te 30-35%. Kupując mojego ulubionego kebaba na miejscu płacę ok 35zł, w dostawie kosztuje on blisko 50 + koszt dostawy ustalony przez appkę.

Jeśli moje teksty pomogły Ci, albo po prostu uważasz je za wartościowe, możesz wesprzeć mnie za pomocą powyższego guzika:)