Wczoraj branżą food delivery wstrząsnęła kolejna – po glovowej – game-changerowa wiadomość. Pyszne.pl ogłosiło swoim kurierom, że obecny model dostaw wraz z aplikacją Scoober zostaną docelowo zamknięte. Tym samym z polskiego rynku znika ostatni bastion względnie normalnego zatrudnienia w naszej branży. Żadna platforma nie zatrudnia już bezpośrednio i żadna nie płaci godzinówki. O ironio – dzieje się to dokładnie w momencie, w którym przepisy miały „wziąć kurierów w obronę”. Często sugerowano przecież, że zmuszą one platformy do zatrudniania dostawców.
Co dokładnie ogłoszono?
Dostawcy będą zatrudniani na pełną umowę zlecenie przez partnerów flotowych, ale nie będą dostawać już stawki godzinowej. Pyszne będzie więc płacić na akord – za konkretnie wykonane kursy. Nie wiadomo jeszcze czy w pomarańczowej platformie będzie się jeździć na zasadzie off-slotowej, czy też podobnie do Glovo. Ci, którzy podpiszą umowę, dostaną dostęp do nowej aplikacji jeszcze przed uruchomieniem zmiany w ich mieście. Oczywiście Pyszne nie omieszkało zagrozić, że każdy partner ma ograniczoną liczbę miejsc, więc kto pierwszy, ten lepszy. W ten sposób z pewnością chcą tylko uniknąć sytuacji kompletnego zamieszania w momencie likwidacji Scoobera. Osobiście jestem przekonany, że każdy z obecnych kurierów – chętny na zmiany – będzie mógł korzystać z nowej aplikacji i żadnego ograniczenia miejsc nie ma.
Z komunikatu, jaki dostali kurierzy, wynika, że proces ma się zakończyć do września. Zmiana będzie wdrażana stopniowo, miasto po mieście.
Koniec pewnej epoki
Żeby zrozumieć wagę tej decyzji, trzeba przypomnieć, czym Pyszne.pl różniło się od reszty stawki. Była to jedyna platforma w Polsce zatrudniająca kurierów bezpośrednio. Co prawda z gwiazdką, bo nowi przez pierwsze półtora roku pracowali przez agencję pracy tymczasowej. Później dostawali zresztą Umowy Zlecenia, a nie Umowy o Pracę – ale jednak. Była to też jedyna platforma płacąca stawkę godzinową. Do kompletu dochodziły grafiki, firmowy strój i cała reszta podobnych atrybutów. To one sprawiały, że praca w Pyszne ze wszystkich aplikacji najbardziej przypominała etat. Ze wszystkimi tego wadami – firma miała wymagania niczym normalny pracodawca, a przywilejów dawała tyle, co platforma. Była w tym jednak jedna fundamentalna zaleta. Kurier logując się na dyżur wiedział, że zarobi chociaż tę minimalną stawkę godzinową.
To właśnie kurierzy Pyszne.pl byli w naszej branży najgorętszymi zwolennikami unormowania zatrudnienia. Założyli swój związek zawodowy przy Konfederacji Pracy OPZZ. Ten aktywnie lobbował za propracowniczymi rozwiązaniami dyrektywy platformowej, a potem przy pracach nad polską ustawą. Ich postulat był prosty i – moim zdaniem – słuszny: skoro nasza praca wygląda jak etat, to niech będzie etatem. W styczniu odbyła się nawet kontrola PIP w Pyszne.pl. Skończyła się niczym. Inspektor nie miał przekonania, że kurierom tej platformy – w świetle obowiązujących wtedy przepisów – należą się Umowy o Pracę. Dziś już wiemy, że firma postanowiła nie czekać na to, aż ktoś to przekonanie nabierze.
Dlaczego akurat teraz?
Pierwszego lipca weszła w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Ta sama, która była blokowana, odkładana i wysyłana do Trybunału Konstytucyjnego, ale ostatecznie podpisana i wdrożona. Jej kluczowym elementem jest ułatwienie ustalania stosunku pracy. Urzędnicy Ministerstwa Pracy mówili o tym otwarcie już na lutowej konferencji FairWork. Do tego za kilka miesięcy powinna zostać uchwalona specjalna ustawa wynikająca z dyrektywy platformowej.
Efekty widzimy jak na dłoni. Pod koniec czerwca Glovo – jako pierwsza platforma – zrezygnowało z rozliczania kurierów za pomocą Umowy Najmu. Całość przychodów, z gotówką włącznie, przeniesiono na Umowy Zlecenia. Na wspomnianej konferencji pracownicy ZUS – z kolei – nazwali umowy najmu nielegalnymi i określili ich likwidację jako priorytet. Pisałem Wam o tym w czerwcowym raporcie.
Wczorajsza decyzja Pyszne.pl rozwiewa wątpliwości: platformy nie czekają na ustawę pisaną pod dyrektywę. One się do niej ustawiają, zanim ktokolwiek zdąży ją uchwalić. Glovo pozbyło się najmowego wałka, zanim ustawodawca zdążył go zdelegalizować (Uber i Wolt ponoć też pójdą w tym kierunku). Pyszne pozbywa się modelu zatrudnieniowego, zanim ktokolwiek zdąży orzec, że kurierom należą się z niego prawdziwe etaty.
Tak jak przypuszczałem
Od dłuższego czasu leży u mnie w szufladzie niedokończony tekst o dyrektywie platformowej. Pisałem w nim między innymi, że w kwestii kurierów Pyszne.pl widzę trzy scenariusze. W optymistycznym dostaliby wreszcie możliwość skutecznego ubiegania się o stosunek pracy. Uważałem to za sprawiedliwe, bo ich relacja z firmą była dla mnie w oczywisty sposób układem pracodawca–pracownik. W drastycznym firma wycofałaby się z naszego rynku – to oceniałem jako równie mało prawdopodobne, bo Pyszne to wciąż potentat. No i był jeszcze scenariusz trzeci. Pyszne – przymuszone do traktowania kurierów jak pracowników – po prostu przejdzie na model znany z pozostałych platform. Przypominałem przy tym, że oddziały Takeaway w niektórych krajach od dawna tak funkcjonują. Cóż – życie dopisało puentę szybciej, niż zdążyłem skończyć artykuł. Firma nie czekała nawet, aż ktokolwiek ją do czegokolwiek przymusi.
Pisałem też wtedy, że nie wyobrażam sobie, aby ustawodawca nie rozprawił się z umową najmu. Tymczasem Glovo również uprzedziło go samo z siebie. Jak widać, przewidywanie ruchów tej branży nie jest szczególnie trudne. Wystarczy założyć, że platformy zawsze wybiorą wariant dla siebie najtańszy i najbezpieczniejszy. A potem zrobią to szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa.
Ironia losu
Dyrektywa platformowa miała w teorii stanąć w obronie pracowników platformowych i ukrócić samowolkę globalnych korporacji. Kryteria, które miały definiować, kto jest pracownikiem, po cichutku zniknęły z jej finalnej treści, zostawiając rządom pełną swobodę. I oto pierwsze realne owoce całego tego procesu w Polsce wyglądają tak. Znika najczęstsza – i najkorzystniejsza podatkowo dla kurierów – forma rozliczeń na offslocie. W tym samym czasie jedyna platforma, której kurierzy mieli realne podstawy walczyć o etaty, wyciąga im ten grunt spod nóg.
Osobiście współczuję kurierom pomarańczowej platformy. Wielu z nich wybrało Pyszne właśnie dlatego, że ceniło przewidywalność godzinówki ponad akordową ruletkę. Teraz dostali propozycję w stylu: możecie dalej z nami jeździć. Tyle że na zasadach, przed którymi część z Was do tej platformy uciekała.

Jeśli moje teksty pomogły Ci, albo po prostu uważasz je za wartościowe, możesz wesprzeć mnie za pomocą powyższego guzika:)