Dokładnie rok temu zastanawiałem się poważnie, czy jest jeszcze sens zarabiania jako dostawca jedzenia. Wszystkie w zasadzie platformy systematycznie starały się płacić nam coraz mniej. Dynamiczne stawki/mnożniki/wyceny – jak zwał tak zwał – miały za zadanie coraz bardziej zbliżać nas do miejsca, w którym kurier dostanie najniższą możliwą stawkę, za jaką zgodzi się wykonać kurs. Tych – zresztą – też nie było za dużo, gdyż platformy przestały ograniczać liczbę aktywnych kurierów.
Na dobrą sprawę w połowie stycznia miałem już podjętą decyzję, że dojadę do końca zimy i poszukam innej pracy. Tymczasem chwilę później stało się coś mocno zaskakującego. Wolt z dnia na dzień zaczął płacić bardzo dobrze za swoje kursy. Żeby tego było mało, ewidentnie zaczął też ograniczać dostęp do aplikacji. W efekcie, mimo atrakcyjnych stawek, liczba kursów przypadających na kuriera systematycznie rosła. W takiej sytuacji decyzja o zmianie obecnego zawodu została przeze mnie radośnie odłożona na wysoką półeczkę w szafie.
Zapraszam więc na dwuczęściowe podsumowanie roku 2025 w Wolt. W pierwszej – dzisiejszej – części przeczytacie o tym skąd wzięła się taka nagła zmiana strategii niebieskiej platformy. W drugiej opiszę, jak to w praktyce wyglądało. Postaram się ocenić, czy dodatkowa kasa dana polskiemu Woltowi przez Door Dash została skutecznie wykorzystana.
Akcja – reakcja
Na początku marca napisałem dość długi artykuł na temat nagłego Eldorado na Wolcie. Zastanawiałem tam, skąd taka szczodrość niebieskiej platformy i jak długo ona potrwa? Wkrótce po opublikowaniu tego tekstu dostałem anonimowego maila, w którym autor bardzo rzeczowo rozwinął moje rozważania. Mail zaskakiwał znajomością nie tylko branży, ale też dość bezpośrednimi informacjami o samym Wolcie. Dodając do tego bardzo fachowy, powiedziałbym wręcz korporacyjny i branżowy język, nie miałem większych wątpliwości, że list ten przyszedł o mnie bezpośrednio od źródła, czyli któregoś z pracowników działu operacyjnego tej Platformy.
Muszę przyznać, że miałem spore wątpliwości co z tym mailem zrobić. Na początku zaproponowałem umieszczenie go jako komentarza pod moim artykułem. Takie rozwiązanie pozostało jednak bez odzewu autora. Stało się jasne, że jego treść będę musiał przekazać Wam sam. Nie chciałem publikować go w oryginale, bo przecież nie wiedziałem na ile był to przeciek kontrolowany, a na ile po prostu samodzielna inicjatywa któregoś pracownika. Gdybym opublikował to w tej formie, ktoś mógłby – chociażby po używanym słownictwie – zorientować się kto jest autorem. Oczywistym jest, że nie chciałbym robić tej osobie problemów.
Jasnym stało się więc, że powinienem przekazać te informacje opisując Wam to co dostałem. Treści było za mało, żeby robić z tego oddzielny artykuł, a za dużo, żeby umieścić to w Raporcie. Uznałem, że najlepiej będzie skorzystać z tego, wtedy gdy dobre chwile na Wolcie przejdą już do lamusa. Było to tym bardziej uzasadnione, że w mailu określono do kiedy stawki powinny być wysokie. Muszę przyznać, że kilka już razu kusiło mnie, żeby dłużej nie czekać. Ostatnie dni pokazały jednak, że warto było zostawić temat aż do podsumowania roku.
Dlaczego Wolt płacił więcej?
W dalszej części artykułu, treści przekazane przez mojego anonimowego informatora, będą mieszać się z tymi, które sam Wam opisałem w marcowym tekście, a także z moimi bieżącymi komentarzami. W związku z tym dla porządku przekaz „anonima” wyróżniam kursywą.
Moje marcowe przypuszczenia
Jak by nie patrzeć, mail o którym dziś piszę, był odpowiedzią na mój tekst. Na początek więc muszę do niego nieco nawiązać. W marcowym tekście kluczowymi kwestiami było określenie dwóch spraw. Po pierwsze, dlaczego Wolt postanowił płacić kurierom dużo więcej niż musiał? Po drugie natomiast, jak długo to będzie trwało?
Analizując sytuację przyszły mi więc wtedy do głowy dwa warianty. W pierwszym z nich podwyżka miałaby być krótkotrwała – maks 2-3 miesiące – i jej celem byłoby ściągnięcie jak największej liczby kurierów. Później natomiast wprowadzono by zmiany, które skutkowałyby obniżeniem zarobków kurierów.
Drugi wariant zakładał, że podwyżka jest reakcją na katastrofalną jakość naszej pracy. Ta była ewidentnie faktem i wynikał z coraz gorszych stawek, na wszystkich w zasadzie platformach 2024 roku. Wolt miałby więc zacząć płacić kurierom więcej, bo na przykład chciałby, żeby z tego powodu skupili się na jeździe na tej właśnie appce, bez multiappingu. Zasada „jaka płaca taka praca” bez wątpienia w naszej branży ma w sobie dużo prawdy. Dobrze pracujący kurierzy oznaczają – w efekcie – że zadowoleni będą też klienci. To miałby być sposób na swego rodzaju walkę z konkurencją. Według tego wariantu Wolt chciałby stać się usługą premium wśród aplikacji do zamawiania jedzenia. W oczywisty sposób wysokie stawki nie mogłyby więc być w tym przypadku czymś tylko chwilowym.
Drugi wariant był bliżej prawdy
W swoim mailu do mnie, mój – zapewne – woltowy Anonim zwrócił uwagę,że mamy w Polsce specyficzny rynek Food Delivery. Nigdzie indziej w Europie nie ma tak wielu globalnych marek z naszej branży. W efekcie konkurencja jest wyjątkowo duża. Przyznał tu co prawda, że aplikacje zjechały ze stawkami dla kurierów aby generować zyski. Jednocześnie jednak konkurowały ze sobą na wielu innych płaszczyznach. Jakie mogą być płaszczyzny konkurencji platform? Wydawało by się, że głównie walka o klienta i o kuriera. Mój Anonim skupił się jednak na mniej dla nas widocznej kwestii. Wskazał, że w ostatnim czasie Glovo oferowało ogromne bonusy dla Partnerów (restauracje, sklepy etc.) w zamian za wyłączność dostaw.
Wolt też próbował to robić, ale jednocześnie tracił partnerów, przez wzgląd na słabą jakość naszej pracy. W tej materii było tak źle, że pod koniec 2024 roku kilkunastu ważnych partnerów zrezygnowało ze współpracy. Nie dziwi mnie to. Wolt płacił w tamtym okresie najgorzej ze wszystkich aplikacji. Jesienią, kiedy Platformy muszą wydusić z siebie nieco więcej, Wolt zdawał się tego nie rozumieć (drugi już rok zresztą). Wbrew temu co być może decydenci z platform myślą, kurierzy potrafią liczyć. Jeśli jakaś firma płaci lepiej, to jej kursy dostają wyższy priorytet. Jeśli gorzej to spadają w hierarchii. Zarówno ja, jak na przykład Dexterowski sygnalizowaliśmy pod koniec 2024 roku, że na forach pojawia się mnóstwo hejtu na Wolta ze strony niezadowolonych klientów. Oczywistym jest więc, że wkurzeni mogli być i restauratorzy.
Zgodnie więc z drugim wariantem z mojego marcowego tekstu, okazało się że inwestycja w nasze zarobki była swego rodzaju reakcją, na to jak wyglądała praca dostawców AD 2024 i była też sposobem na walkę konkurencyjną z pozostałymi platformami. Mój anonim zakładał tu, że konkurencja będzie musiała zrobić to samo. Jak już teraz wiemy, niestety nic takiego nie miało miejsca. W każdym razie nie w czasie kiedy Wolt płacił dobrze.
Pieniędzy miało starczyć na dłużej!
W tym miejscu czas przejść do chyba najważniejszego zdania w omawianym tu mailu. Dodatkowych pieniędzy na kurierów, jakie polski Wolt otrzymał od Door Dasha miało starczyć do końca roku! Jak życie pokazało kasa ta zaczęła się mocno kurczyć już na początku września, kiedy to stawki za kursy wyraźnie zaczęły spadać i malały systematycznie już do końca roku. Jakąś tam żelazną rezerwę zachowali sobie co prawda na okres „podrwalowy”, ale z pewnością stawki nie były wtedy adekwatne do potrzeb. Ostatnie tygodnie grudnia to była już kompletna degrengolada na Wolcie. Wtedy skasowano już nawet wszelkie bonusy. Ktoś powie, że jak to, że przecież w Sylwestra i dzień wcześniej były. No umówmy się, platforma, która nie zadbałaby o dni takie jak Sylwester, czy Nowy Rok strzeliłaby sobie w kolano… z armaty. Na te dni kasa musi się znaleźć, choćby nie wiem co.
Ostatni rok delivery jakie znaliśmy
Ekspansja Prosusa
W dalszej części maila autor użył ciekawego sformułowania, że 2025 rok może być ostatnim rokiem naszej branży w takiej formie w jakiej ją znaliśmy. Jako uzasadnienie wskazał tu kilka czynników, jakie mogą się ku temu przyczynić. Tematu przejęcia Takeaway (w Polsce to Pyszne) przez Fundusz Prosus, czyli głównego udziałowca Glovo, nie ma co szczególnie rozwijać. Sprawa jest już teraz sfinalizowana i póki co wciąż trudno jednoznacznie przewidzieć jakie będą tego konsekwencje. Szczególnie trudno powiedzieć jak to wpłynie na Wolta. W międzyczasie okazało się dodatkowo, że Prosus musi pozbyć się większości swoich akcji w Glovo, więc wiedza „Anonima” na tamten moment była niepełna. Oczywiście jednak zgadzam się, że decyzje Prosusa mogą zrewolucjonizować naszą branże na Świecie. W Polsce będzie to zresztą szczególnie odczuwalne, gdyż chodzi o dwie największe platformy w naszym kraju.
Czy ktos się wycofa?
Inną z możliwości jaka może zmienić scenę food delivery w Polsce, jest zdaniem mojego Anonima ewentualne wycofanie się któregoś z graczy. Tu wskazuje on na plotki mówiące o możliwym wyjściu z naszego kraju Uber Eats. Rzeczywiście był jakiś czas temu taki temat, ale – według moich źródeł – Uber zaniechał go już kawał czasu temu. Dwukrotnie byłem zapraszany do siedziby Wolta na spotkania z działem operacyjnym. Za każdym razem zaskakiwała mnie mała świadomość ich pracowników na temat tego, jak się nam pracuje na innych appkach. Szczególnie rzucał się w oczy zupełnie nieadekwatny do sytuacji, lekceważący stosunek do Uber Eats. Oczywiście nie da się wykluczyć, że wkrótce któraś z firm wycofa się z Polski. Być może będzie to nawet Uber, ale osobiście prędzej uwierzę w zniknięcie z naszego kraju na przykład Stuarta… lub samego Wolta.
Bunt restauracji?
Kolejny czynnik zmian w naszej branży jaki porusza mój anonim, to powrót restauracji do modelu własnych dostaw. Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie to. Oczywiście, jeśli pisał do mnie ktoś z działu operacyjnego, to z pewnością ma jakieś dane na ten temat. Ja byłem raczej przekonany, że tendencja jest wręcz odwrotna. Do oferty platform wchodzą ostatnio restauracje, które jak dotąd rękami i nogami broniły się przed tymi firmami. Również na forach gastronomicznych widzę obecnie dużo mniej ofert pracy jako dostawca, niż było to w latach poprzednich.
Dyrektywa Platformowa
Oczywiście autor maila nie mógł pominąć tu aspektu, który w największym stopniu może zmienić naszą branżę. Mam tu na myśli dyrektywę platformową, która – w momencie pisania maila – była niedawno wprowadzona. Mój Anonim nie rozwinął bardziej tego tematu, wspomnę więc tylko, że ja pisząc marcowy artykuł też zwracałem uwagę, że dyrektywa platformowa może mieć związek z niespodziewanym wzrostem stawek na Wolcie.
W marcowym artykule pisałem, że przez fatalne warunki finansowe w branży w 2024 i na początku 2025 roku, już nawet kurierzy sceptyczni w stosunku do dyrektywy, zaczynali zmieniać swój stosunek do niej. Pomyślałem więc, że być może Wolt dosypuje do naszych wynagrodzeń także dlatego, żeby kurierzy tej firmy z powrotem zaczęli preferować luźne formy zatrudnienia. Moje podejrzenie wydało mi się tym bardziej prawdopodobne, że chwilę przed podwyżkami dla nas, dotarła do mnie informacja, że Wolt zatrudnił grupkę kurierów na umowy zlecenie na stawce godzinowej. Zapewne nie byli oni zbyt szczęśliwi, gdy zobaczyli, że koledzy którzy pozostali na off slocie nagle zaczęli zarabiać więcej.
CDN…
Wiemy już więc z jakich powodów Door Dash postanowił dosypać złota do budżetu przeznaczonego na nasze wypłaty. W drugiej części artykułu – którą opublikuję lada chwila – postaram się ocenić, na ile udało się te założenia zrealizować. Opiszę też jak w praktyce dla nas wyglądał ten rok na Wolcie. Dlaczego nie wszyscy zarabiali tak dobrze? Jakie niekorzystne dla nas zmiany, Wolt starał się jednak przepchnąć przy okazji tych wygórowanych stawek? Co czeka nas na niebieskiej platformie w 2026 roku?
PS.
Podczas pisania tekstu wyskoczyło mi powiadomienie o kawce postawionej mi przez Grubego Kuriera. Serdeczne dzięki Kolego! Moich czytelników zachęcam też do obserwowania go na Facebooku i Youtube gdzie pokazuje jak idzie mu odchudzanie się za pomocą… pracy jako dostawca jedzenia:)
Jeśli moje teksty pomogły Ci, albo po prostu uważasz je za wartościowe, możesz wesprzeć mnie za pomocą powyższego guzika:)