Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Dokąd tupta wiosną Wolt?

Dokąd tupta wiosną Wolt?

Wolt od około miesiąca oferuje kurierom na prawdę rewelacyjne stawki za poszczególne kursy. Myślę, że z czystym sumieniem można powiedzieć, że są to najlepsze stawki jakie kiedykolwiek widziano na tej aplikacji. Być może w ogóle najlepsze w naszej branży. Doświadczenia ostatnich dwóch lat, a szczególnie roku 2024 powodowały, że dość podejrzliwie patrzeliśmy na tę hojność niebieskiej appki. Platformy nie zwykły nam płacić więcej niż muszą. Podobne sytuacje w pozostałych firmach kończyły się tym, że – prędzej czy później – sytuacja kurierów stawała się gorsza, niż była nawet przed tym chwilowym podniesieniem stawek. Trudno było się oprzeć wrażeniu, że coś się w Wolcie święci.

Co? W tym tekście spróbuję zgadnąć możliwe przyczyny tych super stawek. Wezmę tu pod uwagę zarówno pesymistyczny wariant, jak i taki dający nadzieję, że Eldorado na niebieskiej appce trochę jeszcze potrwa. Zanim jednak przeanalizujemy obecną sytuację w Wolt, warto nakreślić nieco szerszy kontekst zmian zachodzących w naszej branży.

Inwestycje

Food delivery to stosunkowo bardzo nowa gałąź gospodarki. Na większą skalę zaczęła się rozwijać dopiero w drugiej dekadzie obecnego wieku. Globalne korporacje przez pierwsze lata inwestowały ogromne pieniądze. Miały przy tym – spełnioną wreszcie – nadzieją, że aplikacje do zamawiania jedzenia staną się dojną krową. Pomijając już niezbędne koszty działalności, takie jak stworzenie systemów informatycznych, czy obsługa biurowa firmy, konieczne były ogromne nakłady w reklamę, różnego rodzaju promocje dla klientów, czy chociażby w wynagrodzenia dla kurierów. Ich początkowo przecież trzeba było przekonać, że jest to atrakcyjny sposób zarabiania pieniędzy.

Z pewnością z pomocą platformom przyszła pandemia Covid-19. Z jednej strony zamknęła ludzi w domach i przyzwyczaiła do kupowania jedzenia z dostawą. Natomiast z drugiej strony zmusiła restauratorów do współpracy z tego typu firmami. Korporacje z naszej branży rosły w siłę, zyskując coraz większe znaczenie w gastronomii XXI wieku. Przy okazji wykupowały niemal każdy start up jaki pojawił się na rynku. Swego rodzaju rodzynkiem pozostał już tylko estoński Bolt, który sam zyskał już status globalnej korporacji. Dziś w Polsce prawie już nie ma rodzimych firm z branży food delivery. Albo upadły, albo właśnie zostały wykupione. Jako ciekawostkę dodam też, że będący bohaterem dzisiejszego artykułu fiński Wolt został wykupiony w 2022 roku przez amerykańskiego giganta Door Dash za niebagatelną kwotę siedmiu miliardów dolarów.

Czas zarabiania

Inwestycje nie mogły oczywiście trwać wiecznie i mniej więcej dwa-trzy lata temu wysoko postawieni pracownicy tych korporacji coraz częściej podkreślali w wywiadach, że przyszedł już czas, w których ich firmy muszą zacząć generować – najlepiej jak największe – zyski. Zmianę polityki firm z naszej branży odczuły praktycznie wszystkie strony procesu zamawiania/dostawy jedzenia.

Najłatwiej oczywiście szukać oszczędności w nas kurierach. Praca w naszym zawodzie nie wymaga żadnych umiejętności (włącznie ze znajomością języka), ani wykształcenia. To otwiera drzwi do zarabiania w ten sposób każdemu chętnemu. Staje się też najłatwiejszym wyborem dla imigrantów. Jeśli dodać do tego bardzo prawdopodobny proces importu taniej siły roboczej do pracy w naszej branży – okaże się, że kurierom można płacić coraz mniej. Kreatywne podejście do form zatrudnienia w naszej branży powoduje natomiast, że – pomijając jedną – w żadnej platformie nie istnieje pojęcie płacy minimalnej.

Oczywiście platformy nie zaczęły zarabiać tylko dlatego, że „zoptymalizowały” stawki kurierów. Dostało się też restauracjom, które mają coraz gorsze warunki współpracy i coraz słabsze wsparcie ze strony platform. Nawet klienci musieli pogodzić się z dodatkowymi opłatami, których nie było wcześniej. Przede wszystkim jednak doświadczają coraz gorszą jakość obsług i – co tu ukrywać – naszej pracy. Wynika to z wielu powodów. O tym jednak trzeba by było za dużo tu pisać. Tematem jakości naszej pracy pasowałoby się zająć w oddzielnym artykule.

Powtarzające się schematy

Przy wprowadzaniu niekorzystnych dla kurierów zmian obserwujemy zwykle dwa powtarzacze się schematy działania.

Jeden to podniesienie stawek na jakiś czas przed wprowadzeniem takiej zmiany. Zapewne ideą takiego działania jest ściągnięcie na platformę jak największej liczby kurierów. Dzięki temu później platforma nie odczuje za bardzo odejścia rozczarowanych, lub ewentualnych – w Polsce rzadko jednak spotykanych – protestów.

Drugi pomysł to propaganda sukcesu. Wraz ze zmianami, które rzeczywiście istotnie wpływają na zarobki kurierów, wprowadza się jakąś dodatkową zmianę. Najlepiej zmienić jakiś mniej lub bardziej istotny niuans, na który kurierzy narzekają w danej aplikacji. Platforma ogłasza więc: Hej wreszcie mamy to! *tu wstaw rozwiązanie dowolnego problemu na danej aplikacji*. Potem – niejako przy okazji – piszą ,zmienimy też *tu wstaw zmianę, która spowoduje, że de facto kurierzy będą zarabiać mniej*. Każda platforma offslotowa ma już na swoim koncie podobne zagrywki. O kilku z nich chciałbym teraz wspomnieć.

Kombinacje Wolta

Pierwszą taką dużą zmianą od kiedy sam jeżdżę na delivery, było przejście na nowy system naliczania stawek w Wolt. Miało to miejsce nieco ponad 2 lata temu. Zmiana ta była rzeczywiście bardzo zasadna. Stary system – wbrew temu co wcześniej platforma twierdziła – był bardzo niesprawiedliwy. Kilometrówka liczona po linii prostej? Jak można porównać kurs, w którym dostarczamy realnie na długości jednej konkretnej ulicy, z kursem, w którym trzeba nadrobić kilka kilometrów, żeby przedostać się na drugą stronę rzeki, czy torów kolejowych?

Wolt wykorzystał jednak zmianę systemu jako pierwszy krok do systematycznego pogarszania naszych stawek. Stracili na tym praktycznie wszyscy. Wolt jednak starał się kreować narrację, że stratni byli, tylko Ci, którzy wcześniej wykorzystywali zły system naliczania stawek. Przez kolejne długie miesiące Wolt nie tylko obniżał stawki na czas ciepłego okresu, ale też – jako jedyny w branży – nie podniósł ich na jesień/zimę. Żeby to ukryć stawki na niebieskiej appce zostały utajnione.

Niemniej żenujące wydarzenia miały miejsce w styczniu ubiegłego roku. Wtedy to Wolt spytał kurierów w ankiecie, czy woleliby zamienić bonusy, na wyższe stawki za kursy. Kurierzy oczywiście zgodzili się na taki manewr. Stawki nieco wzrosły, po czym mniej więcej dwa tygodnie później było już jasno widoczne, że kursy zaczynają być gorzej płatne niż były nawet przed likwidacją bonusów.

Pompowane stawki w 2024

Wolt jak dotąd nie pompował sztucznie stawek przed zmianami w systemie. Niebieska appka stawiała jak dotąd raczej na PR-owe odkręcanie kota ogonem. Co innego Bolt Food i Uber Eats. Obydwie te platformy miały w zeszłym roku okresy, gdy płaciły więcej niż wynikałoby to z sytuacji na rynku. Oczywiście w obydwu przypadkach hojność danej firmy w końcu – z dnia na dzień – znikała i wprowadzano zmiany, z których kurierzy zadowoleni nie byli.

Bolt

Początek minionego roku należał do Bolta. Estońska appka już w2023 starała się dotrzymać kroku Uberowi podczas wyjątkowo dobrej dla kurierów jesieni. W styczniu natomiast rozbiła świnkę skarbonkę i zaczęła płacić za dojazd do restauracji. Nawet najbardziej sceptyczni kurierzy byli mile zaskoczeni, że przy okazji nie obniżono stawek, a nawet mnożniki za bardzo nie spadły. Nagle Bolt stał się zdecydowanie najlepiej płacącą platformą. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez około dwa miesiące. Na przełomie marca i kwietnia drastycznie spadły mnożniki i co gorsza stawki. Szczytem żenady był fakt, że Bolt „zapomniał o tym poinformować”, a strona na której dotąd można było sprawdzić ile Bolt płaci, dziwnym trafem zniknęła. Powróciła dopiero gdy rozkręciłem o to małą aferę. Wróciła – fakt – ale już bez konkretnych informacji. O tyle dziwna zagrywka, że obliczenie nowych – dużo gorszych niż dawniej – stawek zajęło mi może z 5 minut.

Wkrótce po tym ogłoszono wprowadzenie dynamicznych mnożników i stało się jasne, że nowym pomysłem na opłacanie kurierów jest oferowanie możliwie niskich stawek i podnoszenie ich na chwilę – w razie konieczności – w czasie rzeczywistym.

Uber

Jeszcze dalej posunął się Uber Eats. Pod koniec października wprowadzono dynamiczne stawki, które pozwoliły firmie indywidualnie wyceniać poszczególne kursy. System skonstruowano w taki sposób, aby kursy z jednej strony wykonywane były możliwie jak najtaniej, a z drugiej strony, żeby miały zapewnioną realizację. Cały ten zabieg – podobnie jak w przypadku Bolta – poprzedził okres kilku tygodni, w czasie których Uber płacił nam zdecydowanie więcej niż konkurencja, a co za tym idzie zdecydowanie więcej niż musiał

Przejdźmy do meritum

Jak widzicie powodów do nieufności w stosunku do platform mamy aż nadto. A przecież można by tu dodać jeszcze analogiczne działania pozostałych platform. Ot chociażby Glovo na dniach wprowadzać będzie nową wersję aplikacji. Z jednej strony kurierzy dostaną kilka nowych funkcji i możliwości, z drugiej jednak Glovo zwiększy kontrolę nad ich pracą. Najgorsze jest chyba jednak to, że utajni stawki, a jednocześnie stworzy sobie furtkę do otwierania slotów przy wzmożonym ruchu. Nie trzeba być Nostradamusem, żeby przewidzieć, że taki zestaw zmian da żółtej apce możliwość swobodnego obniżania stawek kurierom.

Skupmy się już tylko na Wolcie

To, że nazywam obecne stawki Wolt rewelacyjnymi, to nie jest żadna przesada. Tak się składa, że kilka dni przed tą niespodziewaną podwyżką przekalkulowałem sobie 19 kursów, jakie zrobiłem samochodem na niebieskiej appce w ciągu tygodnia. Nie brałem pod uwagę kursów podwójnych, natomiast zwracałem uwagę na czynniki takie jak pory dnia i dopłata za zakupy, jaka kiedyś na Wolt była. Wyniki tych obliczeń były porażające. Okazało się, że 16 z 19 kursów było lepiej płatne 2 lata temu. Całościowy zarobek z nich, wypadł około 10% gorzej niż wyglądałby wtedy. Teraz znów wykonałem takie kalkulacje. Do obliczeń miałem tym razem 18 kursów. Każdy jeden był teraz lepiej płatny niż wtedy, a łączna zarobiona kwota była o 30% lepsza. Z drugiej strony – powiedzmy sobie szczerze – biorąc pod uwagę inflację, takie właśnie powinny być teraz zarobki na delivery.

Przyczyny zaskakującej podwyżki

Wariant 1.

Cała wcześniejsza część tego artykułu naprowadza Was zapewne na trop spodziewanej wkrótce nagłej obniżki stawek. Najłatwiej byłoby tu założyć, że firma planuje wkrótce wprowadzić realnie dynamiczne stawki na kształt tych z Uber Eats. Nie da się tego wykluczyć. W Warszawie Wolt płaci super praktycznie za każdy kurs. Widziałem jednak screeny dostaw ze Śląska, w których proponowane stawki były delikatnie rzecz mówiąc nieakceptowalne. Niższe nawet niż przed tym niespodzianym okresem hojności Wolta. Co więcej w tym samym czasie, kiedy my cieszymy się super stawkami, w Danii kurierzy Wolt protestują, bo ich zarobki spadły do tragicznych poziomów. Krach w Danii wynika co prawda nie tylko z dynamicznych stawek, ale też interwencji Państwa w system zatrudniania kurierów. Fakt jest jednak taki, że za podobne kursy, tamtejsi kurierzy otrzymują ostatnio nawet 50% mniej pieniędzy niż dawniej.

Jeśli rzeczywiście chodzi tylko o zgromadzenie jak największej grupy kurierów, żeby potem bezpieczniej móc nam pogorszyć warunki, pojawia się pytanie jak Wolt rozegra sprawę. Czy po prostu je zmieni, czy może przykryję tę zmianę jakimś „cukierkiem” i ogłosi nam ją jako „świetną dla nas wiadomość”. Co mogłoby być tym cukierkiem? Widzę tu dwie możliwe kwestie. Po pierwsze może to być wprowadzenie paska postępu przy proponowaniu zamówienia. Wiadomo, że bolączką kurierów w Wolt jest to, że nie wiedzą jak długo zamówienie będzie dzwonić. Może zniknąć zanim jeszcze kurier je zobaczy, może zniknąć po kilku sekundach, a może też dzwonić przez minutę. Druga rzecz, która przychodzi mi do głowy, to możliwość swobodnego odpinania zamówień. Gdyby rzeczywiście chcieli nam zacząć płacić bardzo słabo, byłoby to koniecznością. W innym wypadku myślę, że mała byłaby szansa aby wiele osób chciało dla Wolta jeździć.

Wariant 2

Kiedy zaczynałem pisać ten tekst – mniej więcej miesiąc temu – byłem w zasadzie przekonany, że wariant pierwszy jest nieuchronny i pytaniem jest tylko, kiedy zajdzie nowa rewolucja w niebieskiej platformie. Im dłużej jednak te stawki utrzymują się na dobrym poziomie, tym bardziej zaczynam dochodzić do wniosku, że jest może jednak szansa, na to że intencje Wolt są zgoła odmienne.

Rekrutacja, aktywacja.

Pod koniec stycznia, gdy zorientowaliśmy się, że Wolt świetnie płaci, przewidywania były też takie, że teraz gdy więcej kurierów się o tym dowie, to wszyscy pójdą do Wolta i za chwilę nie będzie co wozić. Po prawdzie już wtedy tych kursów było bardzo mało. Przewidywania kompletnie się jednak nie sprawdziły. Z każdym tygodniem wpada nam coraz więcej zleceń (choć wciąż trudno marzyć o ciągłości, a wraz z lepszą pogodą trend może się szybko odmienić). Wynika to nie tylko z tego, że rośnie ogólna liczba zamówień, ale też z tego, że firma wyraźnie wróciła do regulowania liczby aktywnych kurierów. Dochodzą do mnie informacje, że rekrutacja została rzeczywiście (a nie na papierze, jak to było przez wiele ostatnich miesięcy) wstrzymana, a aktywacja znacząco ograniczona. Taki stan rzeczy sugeruje, że wysokie stawki nie są jednak na ten moment motywowane chęcią ściągnięcia do firmy jak największej liczby kurierów.

Wszechstronne inwestycje.

Równolegle ze wzrostem inwestycji w nasze zarobki, dość wyraźnie rzuca się w oczy, że Wolt znacząco zwiększył też nakłady na reklamę. Niebieskie banery zachęcające do zamawiania jedzenia przez aplikację, wyświetlają się w social media na każdym kroku. W samej aplikacji klienci dostają też darmową dostawę z większości znajdujących się w rozsądnej odległości restauracji. Dodatkowo szerzej promowany jest system polecający, dający zarówno osobie poleconej, jak polecającej zniżkę wysokości 40zł.

Wolt ewidentnie wrócił do fazy inwestowania i stara się przejąć jak największą część rynku food delivery w naszym kraju (a może tylko w Warszawie, czy wybranych miastach). Okazja ku temu jest doskonała. Kłopoty finansowe Takeaway – firmy matki potentata na naszym rynku, czyli Pyszne.pl spowodowały, że korporacja ta została za stosunkowo niewielkie pieniądze sprzedana południowoafrykańskiemu funduszowi inwestycyjnemu Prosus. Funduszowi, który już wcześniej został głównym inwestorem w Delivery Hero, czyli firmie matce Glovo. Trudno powiedzieć jakie plany będzie miał ten Fundusz w stosunku do obu marek. Dodatkowo Uber i Bolt płacą dostawcom mało, lub bardzo mało i jakość obsługi na tych platformach spada dramatycznie.

Klienci lubią to

Wzrost jakości oferowanej przez Wolt usługi jest wyraźnie odczuwalny dla klientów. Sam się o tym przekonałem zamawiając ostatnio kebaba z pobliskiej (nieco ponad 1km) restauracji. Zwykle w takich sytuacjach odczekuję chwilę i włączam appkę kurierską licząc, że sam ten kurs wykonam. Tym razem nie miałem na to szans. Zamówienie znalazło kuriera zanim jeszcze restauracja je zaakceptowała! Czas realizacji zamówienia – licząc od momentu jego złożenia – oszacowany został na 15 minut! Szokująco mało. Co więcej kurier dojechał 2 minuty przed czasem. 13 minut od złożenia zamówienia do otrzymania!

Zamawiam jedzenie od wielu lat. Nie robię tego może jakoś niesamowicie często, ale średnio ze dwa razy w miesiącu wyjdzie. Nigdy jeszcze nie byłem nawet w zbliżonym stopniu tak bardzo zadowolony z usługi świadczonej przez aplikację, jak teraz. Nie chodzi zresztą o samą szybkość realizacji. Wydaje mi się, że Wolt dopracował nieco appkę. Obsługa jej była ultraintuicyjna i sam proces zamawiania, a także płacenia przebiegł błyskawicznie. Dodatkowo dostawa była darmowa. Miałem wrażenie, że korzystam z aplikacji premium.

Jaka płaca taka praca.

Tej dostawy nie dało się zrobić szybciej. Wynika to nie tylko z tego, że restauracja była stosunkowo blisko, a kebab nie wymaga zbyt długiego przygotowania. Kluczową sprawą było tu precyzyjne oszacowanie czasów, a przede wszystkim to, że Wolt znalazł kuriera szybko i kurier ten nie woził w tym samym czasie zamówień z innych aplikacji.

Na przestrzeni ostatnich dwóch lat zawsze była jakaś appka, która płaciła nieco, albo dużo więcej niż reszta. Jeżdżąc na kilku appkach dość szybko łapałem się więc, że zwykle mam jakąś, która uzyskuje u mnie większy lub mniejszy priorytet. Oczywiście priorytet ten korelował z różnicami stawek na poszczególnych platformach. Nigdy dotąd ta dysproporcja w zarobkach nie była tak duża jak obecnie.

Ograniczanie łączenia appek.

Odkąd Wolt podniósł nam stawki, z każdym tygodniem mniej lub bardziej świadomie ten mój priorytet dla niebieskiej appki rośnie. Obecnie kiedy w podobnym czasie wpadną mi dwa wykluczające się kursy, za każdym razem już wybieram Wolta. Nawet kosztem odpięcia Ubera, czy Bolta. Co więcej estońskiej appki nie odpalam już prawie wcale, a Ubera też coraz rzadziej. Kiedy dostaję kurs na Wolt zwykle od razu wyłączam Ubera i pozostaje offline nie tylko do końca kursu woltowego, ale też kilka chwil dłużej. Wolę po prostu sprawdzić, czy Wolt nie będzie miał dla mnie czegoś nowego. Wcześniej raczej przez większość czasu miałem odpalone wszystkie appki, chociażby po to, żeby złapać następny kurs zanim skończę obecny. Teraz wolę zaryzykować nawet mały przestój, żeby nie przegapić zamówienia z Wolt.

Zupełnie odechciało mi się łączyć kursy. Oczywiście jeśli zdarzy mi się dostać jakoś wybitnie okazyjne kombo Ubera z Woltem to wezmę. Z pewnością jednak tylko w sytuacjach, które nie opóźnią za bardzo tego Wolta. Na przykład zostawiam Ubera odpalonego, gdy odbiór Wolta mam z centrum handlowego, gdzie jest szansa na błyskawiczny odbiór dwóch zamówień. Po prawdzie – kiedy dostarczam rowerem – nie bardzo już nawet patrzę co to za kurs na Wolcie mi się trafił. Zwyczajnie jestem spokojny, że będzie opłacalny.

Konsekwencje są takie, że nie tylko klienci Wolt dostają jedzenie coraz szybciej, ale też klienci Ubera, czy Bolta (bo te appki najłatwiej jest łączyć), dostają je coraz częściej opóźnione. Uber w ostatnich dniach zaczyna chwytać się brzytwy i wprowadza restrykcje i narzędzia, które mają temu przeciwdziałać. Najpierw zaczął odpinać kursy kurierom, którzy za późno odbierają zamówienia. Potem nawet tych „najgorszych” (w tej materii) banować. Teraz natomiast zaczął pokazywać oczekiwany czas dostawy, czego wcześniej w aplikacji nie było. Tego typu działania na nic się jednak nie zdadzą jeśli korporacja ta nie zacznie po prostu lepiej płacić.

Dodatkowe okoliczności

Tak do końca oczywiście nie wiemy, który z tych wariantów okaże się prawdziwy. Czy Wolt rzeczywiście postawił na jakość i płaci nam dobrze, bo chce żeby klienci nie mieli wątpliwości, że najlepiej jest zamawiać przez ich aplikację. Czy może jednak za jakiś czas wywrócą system do góry nogami, tak żeby możliwie jak najmniej nam płacić. W obydwu przypadkach jest jeszcze jeden czynnik, który może mieć wpływ na nasze bardzo dobre obecnie zarobki. Tym czynnikiem jest fakt, że rządy krajowe mają coraz mniej czasu na wprowadzenie regulacji wynikających z ustaleń uchwalonej pod koniec ubiegłego roku dyrektywy w sprawie pracy platformowej. Prace nad przepisami z pewnością lada chwila ruszą z kopyta. Przyszłośc całej branży będzie zależała od tego, co tam zostanie uchwalone. Oczywiście Wolt jako platforma, na której kurierzy pracują offslotowo chciałby aby regulacje były możliwie jak najbardziej liberalne.

Ankiety preferncji

Od ponad dwóch lat (kiedy tylko dyrektywa zaczęła nabierać realnego kształtu) co rusz dostawaliśmy w appce prośbę o wypełnianie ankiety, której celem było pokazanie, że wolimy pracę bez grafiku i stawki godzinowej, nawet kosztem nie bycia faktycznymi pracownikami firmy. Efekty tych ankiet Wolt opublikował pod tym adresem. Jasno wynika z nich, że kurierzy wolą pracować jako niezależni wykonawcy, niż jako pracownicy Wolt. Na dole tej strony znajdziecie raport z Polski. Taką odpowiedź zaznaczyło aż 83% dostawców, którzy wypełnili ankiety.

Problem z tymi danymi jest taki, że opracowane były w czerwcu 2024 roku, a zbierane przez kilka albo i kilkanaście miesięcy wcześniej. Rok 2024 był jednak w negatywnym sensie przełomowy w naszej branży. Firmy prześcigały się w sposobach optymalizacji kosztów naszej pracy. Nastroje kurierów drastycznie się więc zmieniły. Na przełomie ubiegłego i obecnego roku pojawiały się coraz częściej opinie kurierów którzy wcześniej woleli takie rozwiązanie, ale teraz nie widzą już nadziei na to, że praca w dotychczasowym systemie będzie miała jeszcze sens. Do tego grona zaliczałem się i ja. Zarówno tu na blogu, jak i w innych miejscach sygnalizowałem, że być może uregulowanie zatrudniania kurierów będzie dla nas jednak koniecznością.

Gdyby Wolt chciał lobbować, za liberalnymi przepisami korzystając z tych danych, zostałoby by one bardzo łatwo podważone przez oponentów. Teraz, gdy Wolt zaczął płacić satysfakcjonujące nas stawki, kontrolując jednocześnie liczbę kurierów, nastroje znów stają się bardziej optymistyczne. Ja dawno (od około roku), nie czułem się tak komfortowo, myśląc o swojej przyszłości w naszej branży. Nie zdziwię się, jeśli w aplikacji znów pojawią ankiety pytające w jaki sposób wolelibyśmy pracować.

Studenckie brygady lotne

Omawiając kwestię dyrektywy, trzeba tu jeszcze wspomnieć o jednej sprawie. Słyszałem, że nieco przed tym gdy Wolt podniósł nam stawki, firma zaproponowała grupie warszawskich kurierów ze statusem studenta do 26r życia umowy zlecenie i stawkę godzinową. Nie mam informacji na jakich zasadach oni zarabiają. Kluczowym pytaniem jest tu kwestia, czy mają sztywną stawkę godzinową (jak w Pyszne), czy gwarantowaną stawkę godzinową (jak to kiedyś było w Stuart). Jeśli jest to sztywna stawka, to kurierzy Ci musieli mieć się nomen-omen z pyszna, gdy po kilku tygodniach zorientowali się, że zostając na off slocie zarobili by dużo więcej. Jeśli tak było – to Wolt dostał kolejny argument w lobbingu w sprawie dyrektywy. Coś w stylu: Zobaczcie zatrudniliśmy pilotażowo grupę kurierów na umowach ze stawką godzinową, a oni niedługo po tym poprosili nas o przywrócenie na stare zasady.

Podsumowanie

Nie ma wątpliwości, że DoorDash postanowił w ostatnich tygodniach zainwestować poważne pieniądze w polski oddział Wolta. Nie tylko w nas kurierów, ale też w klientów. Być może jest to jakiś eksperyment amerykańskiego giganta, a Polska jest wygodnym polem badań. Z jednej strony mamy niezły i wciąż rozwijający się rynek food delivery, a z drugiej coraz bogatsze społeczeństwo i – póki co – znikome dodatkowe koszty pracowników. (To wynika z unikalnego – chyba – w skali świata systemu firm-partnerów rozliczających dostawców). Eksperyment ten może na przykład mieć za zadanie określenie, na ile wzrost jakości usług pozwoli Woltowi przejąć stabilny rynek food delivery. Czy ludzie widzą potrzebę istnienia marki premium w tym segmencie?

Osobiście wydaje mi się, że byłby to świetny pomysł. Polacy – przynajmniej Ci mieszkający w dużych miastach – są coraz bardziej skłonni zapłacić więcej za wysoką jakość usług czy towarów. Prędzej wybiorą produkt, z którego są zadowoleni, niż będą szukać najtańszej opcji. Czemu nie miałoby to zadziałać także w naszej branży. Czy aby na pewno klient wybierze apkę, która da najlepsze promocje, ale nie gwarantuje, że jedzenie dojedzie ciepłe i na czas. Czy taką, po której mogą się tego spodziewać?

Pożyjemy zobaczymy.

Chcę wierzyć, że Wolt rzeczywiście chce być firmą płacącą najlepiej w tej branży. Musimy tu jednak pamiętać, że w każdej chwili bańka z naszymi super stawkami może pęknąć. Już w dzień przed publikacją tego tekstu, dostawałem sygnały, że zaczynają się pojawiać gorsze kursy. To jednak może być efektem standardowej wiosennej obniżki. W tej branży zawsze tak jest, że wraz z lepszą pogodą stawki, na wszystkich – poza Pyszne.pl – aplikacjach maleją.

Oczywiście jeśli okaże się, że jednak to wariant pierwszy okaże się prawdziwy i Wolt za chwilę wróci do stawek podobnych do konkurencji, nie omieszkam Wam o tym napisać. Już na wszelki wypadek wymyśliłem sobie na tę okoliczność wyjątkowo mocne ale celne porównanie, które stałoby się motywem przewodnim stosownego tekstu.

Strona główna » Blog » Dokąd tupta wiosną Wolt?
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli moje teksty pomogły Ci, albo po prostu uważasz je za wartościowe, możesz wesprzeć mnie za pomocą powyższego guzika:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *