Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Moja i Twoja nadzieja

Moja i Twoja nadzieja

  • Łukasz 

Ptaki w większości odfrunęły już do ciepłych krajów. Liści więcej jest już pod drzewami niż na nich. Jest początek listopada i tak bardzo wyczekiwana przez dostawców jedzenia jesień, jest już od kilku tygodni z nami. Czy spełnia jak dotąd nasze oczekiwania? Dlaczego zarobki dostawców jedzenia tego lata były aż tak bardzo słabe i czy w okresie zimnym dostawcy Wolt i Uber Eats poprawią swoje finanse? Jaka czeka nas zima? Na te pytania postaram się poszukać odpowiedzi w tym felietonie.

Kiepskie lato

Ponad pół roku temu w swoim pierwszym felietonie na tym blogu, tłumaczyłem mechanizm sprawiający, że dostawcy jedzenia mniej zarabiają w miesiącach ciepłych, a więcej jesienią i zimą. Postawiłem też w nim tezę, że być może w tym roku – w obliczu szalejącej inflacji i faktu, że aplikacje muszą coraz bardziej konkurować o względy dostawców – firmy nie zdecydują się obniżyć naszych zarobków aż tak bardzo, jak w latach poprzednich. Zasadniczo z perspektywy czasu prognoza ta okazała się być trafiona. Firmy rzeczywiście nie zdecydowały się na zejście do podstawowych stawek i mnożników. Wolt ostatnią obniżkę zrobił w maju i zatrzymał się na średnio ok 12zł/dostawa. Uber co prawda podjął próbę usunięcia mnożników, ale po kilku dniach się z tego wycofał.

Mimo to, kurierzy nie będą minionego lata wspominać za dobrze. Stawki i mnożniki nie zeszły do minimum, ale kursów niestety było jak na lekarstwo. Poza standardowymi powodami, dla których kiedy jest ciepło kursów jest mniej, doszły nowe istotne czynniki. Kiedy pisałem „Wiosna idzie” byliśmy w przededniu dwóch wydarzeń, które w znaczącym stopniu wpłynęły na życie ludzi w Polsce. Miały też ogromny wpływ na realia branży dostaw jedzenia. Mam tu oczywiście na myśli napadnięcie przez Putina na Ukrainę i oficjalne zakończenie pandemii.

Ukraina

O możliwej eskalacji konfliktu na Ukrainie wspomniałem co prawda w felietonie i zauważyłem, że może on całkowicie zmienić sytuację. Muszę jednak przyznać, że wtedy – 2 tygodnie przed wybuchem wojny – tak naprawdę nie wierzyłem, że sprawy mogą zajść tak daleko. Wpływ tych wydarzeń na branżę dostaw był zresztą w pierwszej fazie wojny dosyć zaskakujący. Mężczyźni (pomijając dzieci i starszych) nie tylko nie mieli możliwości wydostania się z Ukrainy. Dodatkowo duża liczba przebywających już w Polsce ukraińskich chłopaków zdecydowała się na powrót do Ojczyzny.

Realia zmieniły się na początku kwietnia. Wojska rosyjskie wycofały się z okolic Kijowa i najwyraźniej wtedy granica stała się dla ukraińskich mężczyzn mniej szczelna. Ci którzy wrócili na Ukrainę w pierwszych dniach wojny zorientowali się też, że niekoniecznie będą mieli okazję realnie walczyć z najeźdźcą. Od kwietnia więc z dnia na dzień coraz większa liczba Ukraińców pojawiała się w Polsce. Jak łatwo było się domyślić, wielu z nich znalazło zatrudnienie (mniej lub bardziej legalnie) w aplikacjach dostawczych. W efekcie w tym roku podaż kurierów była jeszcze większa niż w latach poprzednich.

Koniec pandemii

Niestety znacząco zmniejszył się także popyt na nasze usługi. 16 maja oficjalnie zniesiony został stan epidemii. W raz z tym nie tylko zniesiono większość obostrzeń, ale też temat praktycznie zniknął z przestrzeni medialnej. Wiele osób wróciło do biur. Nawet ja, mimo że nie jeżdżę dużo zauważyłem, że wraz z tą datą zniknęli z moich rejonów niektórzy klienci, do których wcześniej dość często trafiały mi się kursy. Od kilkunastu miesięcy inflacja jest bardzo duża i wciąż rośnie. W sektorze usług gastronomicznych zdaje się być ona jeszcze większa niż przeciętnie. Wystarczy spojrzeć na ceny w restauracjach, z których dostarczamy. To też na pewno nie wpływa dobrze na liczbę składanych zamówień. Standardowy wiosenno-letni kryzys w dostawach uderzył więc w tym roku ze zdwojoną siłą.

Poszczególne aplikacje

Tak jak wspominałem w niedawnym felietonie porównującym zarobki Wolt i Uber Eats minionego lata. Żadna z aplikacji nie zdecydowała się jednak na zejście do minimalnych stawek . Niemniej z różnych powodów sytuacja w poszczególnych aplikacjach była bardzo różna.

Glovo

Lato najlepiej wyglądało prawdopodobnie na Glovo. Moja wiedza o tej aplikacji jest niestety bardzo mała. Słyszałem jednak, że zmieniony został system obliczania tzw wyniku doskonałości, który decyduje o priorytecie w rezerwowaniu bloków godzinowych. Obecnie na tę ocenę wpływa zarówno opinia klientów, ale też to jak dużo dany kurier pracuje. W efekcie grono najaktywniejszych i najlepszych kurierów ma bardzo dobry dostęp do bloków godzinowych, a te z kolei gwarantowały dużą dostępność do zleceń. Zleceń, których w żółtej apce nie brakuje. Zapewne głównie przez wzgląd na ogromne fundusze inwestowane przez tę aplikację w reklamę.

Wolt

również starał się zwiększyć liczbę zamówień. Tu jednak postawiono na rozszerzenie oferty aplikacji. Już na początku roku dołączył do Wolta AmRest. Najpierw dodano Burger Kinga i KFC, a niedawno także Pizzę Hut. Ponadto w ofercie Wolt pojawia się coraz więcej sklepów. Są to zarówno sklepy duże – jak Auchan – ale też małe sklepiki, np. budki z Hali Mirowskiej.

W kwestii podejścia do kurierów Wolt przez całe lato utrzymywał przyzwoite stawki bazowe za kurs. Niestety zarobki dostawców jedzenia w Wolt nie były satysfakcjonujące, gdyż wyraźnie zwiększono liczbę kurierów. Nie pomogło tu nawet wstrzymanie przez prawie całe lato aktywacji nowych chętnych do pracy.

Uber i Bolt

uznały chyba, że inwestycje w obszar Food delivery w letnim – martwym okresie – nie mają sensu. Jakby nie było w tych firmach dostawy jedzenia nie są raczej priorytetowym elementem działalności. Lato więc przespali. Uber Eats podjął nawet próbę usunięcia mnożników, przy marniutkich questach, a Bolt Food na jakiś czas skasował bonusy. Dodatkowo pierwszy raz odkąd pamiętam Uber wstrzymał nawet rekrutację. Obie firmy wyraźnie postanowiły po prostu przeczekać lato.

Początki jesieni

Przetrzymaliśmy jakoś lato. W moim przypadku dostarczanie jedzenia nie jest na szczęście jedynym źródłem utrzymania. Domyślam się jednak, że dla wielu kurierów tegoroczny ciepły okres był bardzo ciężki. Wraz pierwszym września wydawało się, że przyszła dostawcza jesień. Ja sam na Wolcie zarobiłem tego dnia 47zł/h. Niestety zaraz potem ruszyły aktywacje i ponownie zrobiło się bardzo słabo.

Zmiana strategii Wolt?

Stanisław na ostatnim spotkaniu partnerskim tłumaczył, że Wolt aktywuje nowych dostawców wtedy, gdy widzi, że kurierów mogłoby zabraknąć. Efekt jest taki, że nawet gdy pojawi się kilka lepszych dni, to za chwilę liczba kursów jest niesatysfakcjonująca, bo niebieska Apka natychmiast uzupełnia kadry i zamówienia znów się rozmywają.

Jest to też chyba efektem ogólnej zmiany podejścia Wolt do współpracy z kurierami. Wydaje mi się, że może być to efekt przejęcia Wolta przez amerykańskiego giganta Door Dash. Wiadomo, wartości amerykańskich firm są zgoła odmienne od tych skandynawskich. Mimo, że u sterów został finśki założyciel firmy, to jednak trudno nie odnieść wrażenia, że Wolt już niekoniecznie przykłada aż tak wielkie znaczenie, do zadowolenia swoich dostawców.

Więcej kurierów

W minionych latach Wolt miał raczej opinię dość hermetycznej aplikacji, w której dostawcy pracują raczej wyłącznie dla tej firmy. Od początku roku (a może już nawet nieco wcześniej) Wolt coraz śmielej – a od kwietnia już wprost – mówi, że nie ma nic przeciwko temu, żeby ich kurierzy jeździli dla kilku aplikacji. Można o tym przeczytać w przetłumaczonym przeze mnie oficjalnym wpisie Finów o algorytmie Wolt. Ostatnio często też powtarzane nam jest abyśmy sprawdzali ruch w strefie, przed podjęciem decyzji czy jest to dobry czas na włączenie aplikacji. Skoro więc Wolt stawia obecnie na taką strategię, musi mieć zdecydowanie większą niż dawniej flotę kurierów, po to aby zaspokoić potrzeby kiedy z dostawami jest gorąco.

Niestety za duża jak na codzienne potrzeby liczba kurierów nie sprzyja podnoszeniu stawek i w efekcie mamy prawie listopad, a kwoty za które dostarczamy jedzenia w Wolt są takie jak były w lipcu. Czasem tylko, gdy spodziewany jest duży ruch Stawki są mniej lub bardziej podnoszone. Pojawiają się też czasem dodatkowe bonusy. Bonusy te czasem są kuriozalne. W zeszłym tygodniu dano w Warszawie bonus 450zł za wykonanie w ciągu tygodnia 150dostaw. Oczywiście nie jest on niemożliwy do wykonania, ale jednak aby móc go osiągnąć, trzeba jeździć grubo ponad etat. Na rowerze, czy samochodem zapewne nie wystarczyłoby na to nawet 60 godzin czyli 1,5 standardowego etatu. Być może skuterem udałoby się w 50 godzin, ale też wątpię. Ile osób jest skłonnych do takiego poświęcenia? Czy tylko o nich zamierza dbać Wolt?

Ożywienie w Bolt i Uber Eats

Uber Eats, a szczególnie Bolt Food zdecydowały się już jednak na poważniejsze ruchy. Bolt już od września systematycznie proponuje coraz lepsze mnożniki i bonusy. Uber też w połowie października dorzucił w części warszawskich stref nowe, atrakcyjne Questy. Do tego firma wreszcie podjęła próby zwiększenia liczby dostaw i rzeczywiście od kilku tygodni widać systematyczny postęp także w tej kwestii. Efekt jest taki, że o ile wcześniej stawiałem na Ubera tylko w godzinach porannych, kiedy na Wolcie nie ma zamówień, to teraz nie tylko zacząłem traktować te apki na równi, a wręcz w niektóre dni stawiam wyłącznie na Ubera. Mimo to, obecnie jesteśmy w stanie osiągnąć stawki, co najwyżej w okolicach tych, które chciałoby się osiągać przez cały rok.

Jaka będzie najbliższa przyszłość?

Czy jest zatem szansa aby dostawcy jedzenia odkuli się jesienią i zimą za słaby okres ciepły? Wydaje mi się, że mimo wszystko możemy mieć nadzieję, że podczas najbliższych dwóch miesiący uda się zrobić porządne wyniki godzinowe. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że pogoda tej jesieni jest ponadprzeciętnie ładna. Ja na przykład jeszcze ani razu nie zrezygnowałem z jazdy rowerem na rzecz samochodu. To jeden z kluczowych elementów wzrostu zarobków kurierów w okresach zimnych. Odpada większość kurierów na rowerach i hulajnogach, a także spora część korzystających ze skuterów, czy motocyklów. Część – tak jak ja – przesiądzie się na samochód, ale większość nie będzie miała takiej możliwości. Dostawców powinno być więc mniej, a niewyczerpalne w ostatnim miesiącu źródełko osób chętnych spróbować sił w naszym zawodnie, być może na jakiś czas wyschnie.

Czy w listopadzie i grudniu może zabraknąć dostawców?

Może się tak stać nie tylko przez wzgląd na kwestie rowerowo-samochodowe. Z racji tego, że pracowałem wcześniej przez wiele lat jako menadżer w restauracji, dalej obserwuję grupy gastronomiczne. Bez wątpienia da się zauważyć, że w branży tej stawki godzinowe wyraźnie rosną. Rosną też zapewne w większości innych branż. Tymczasem u nas jest gorzej niż w zeszłym roku. Osoby poszukujące obecnie nowego zajęcia niekoniecznie będą szczególnie chętne do podjęcia tej pracy. Tym bardziej, że dla postronnych osób może się ona wydawać dość trudna – szczególnie zimą. Jeśli osoba rozważająca pracę jako dostawca jedzenia zada sobie trud i wejdzie na facebookowe fora dostawcze, to też raczej nie zachęci jej dość ponura atmosfera panująca wśród dostawców. Może moja ocena jest błędna, ale mam wrażenie, że ostatnio wyraźnie widać spore zniechęcenie wśród udzielających się kurierów.

Zastanawiam się też nad tym, czy praca w foodlivery jest wciąż aż tak atrakcyjna dla osób, które przybyły z Ukrainy. Wielu z nich podjęło taką pracę zapewne dlatego, że było o to najłatwiej. Być może z czasem, jak już zaczęli urządzać się w Polsce, część z nich rozgląda się też za innym sposobem zarobkowania?

Moja i Twoja nadzieja

Miejmy więc nadzieję, że aplikacje znów będą musiały konkurować o nasz czas i chęci do pracy. Tak jak wspominałem Bolt Food i Uber Eats, które wyraźnie odpuściły lato, zaczęły już kilka tygodni temu nadrabiać stracony czas i proponują kurierom coraz lepsze bonusy. Każdy kurier jeżdżący na kilku apkach, każdego tygodnia, a nawet dnia może już się zastanawiać, na którą apkę tym razem najbardziej warto postawić. Im gorsza będzie pogoda i im bardziej będziemy zbliżać się do szczytu ilości zamówień, tym bardziej bonusy będą atrakcyjne. Dotyczy to wszystkich aplikacji. Wydaje mi się, że Wolt w tym roku też postawi na bonusy, a stawki bazowe za kurs będą rosnąć tylko okazjonalnie w dni i godziny, w których zamówień jest najwięcej.

Tak czy owak okres prosperity będzie w tym roku wyjątkowo krótki. W styczniu i lutym co roku przychodzi pewna stagnacja w gastronomi, tak więc każdy z nas powinien jak najlepiej wykorzystać najbliższe dwa miesiące. Z nowym rokiem solidnie trzeba będzie pomyśleć nad strategią pracy. Ja rok temu zakładałem, że dwie aplikacje wystarczą mi, żeby w pełni wykorzystywać czas poświęcany na dostawy. Teraz wiem już, że to za mało. Na ten moment postawię raczej na dobranie trzeciej, a może i czwartej aplikacji. Alternatywnie zapiszę się i skupię się na Glovo, lub Stuart, w których bardziej aktywni kurierzy mogą liczyć na stabilizację przez cały rok. Wolta i Ubera potraktuję wówczas tylko jako dodatek do pracy. Ostatecznie być może przyjdzie mi poszukać nowych wyzwań.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *